Plakat Zjazd 2017

 

Pragniemy poinformować, że na Walnym Zebraniu Członków Stowarzyszenia, w grudniu 2016 roku, uregulowano:

- aktualny skład członkowski i przyjęto roczną składkę w wys. 100 zł,

- udzielono absolutorium odchodzącemu Zarządowi kierowanemu przez Sebastiana Leżańskiego,

- dokonano wyboru nowego Zarządu na 4-letnią kadencję, którym pokieruje Janusz Adamkiewicz.

Przedyskutowano i przyjęto zadania na rok 2017, zwłaszcza realizację Motocyklowego Zjazdu Gwiaździstego do Częstochowy 9 kwietnia.

 

Ostatni weekend, kiedy możecie zobaczyć wystawę historyczną poświęconą 70-leciu żużla w Częstochowie, w salach Ratusza Muzeum Częstochowskiego, którą wspieraliśmy w jej organizacji. 

Warto zobaczyć unikalne pamiątki, motocykle żużlowe, trofea zawodników i interesujące zdjęcia. A wszystko zgromadzone wokół sztandaru CKM „Włókniarz”, spadkobiercy żużlowej tradycji Częstochowy, która rozpoczęła się zawodami w 1946 roku.

 

Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci komandora Rajdu Katyńskiego

- Wiktora Węgrzyna.

Żegnamy wielkiego pasjonata rajdów motocyklowych na kresy  wschodnie i jednego z bohaterów częstochowskich zjazdów motocyklowych.

Odpoczywaj w pokoju wiecznym  !       wikinekrolog

 

70 lat żużla w Częstochowie – interesująca wystawa historyczna w Muzeum Częstochowskim, zrealizowana przy naszej współpracy i wsparciu.

idź do Ratusza i zobacz ! ! !

polecamy także do obejrzenia:

https://www.youtube.com/watch?v=-RDaR52nAto

https://youtu.be/xezXbvue1zA
 

zakończenie sezonu motocyklowego 2016

 

Pocztówka4

sobota, 17 września 2016,  godz. 21.oo

sale Ratusza, Plac Biegańskiego

 
 
 ********************************************
Wyborcza.pl – Częstochowa, 30.08.2016

Od CzTCiM do Włókniarza. 70 lat czarnego sportu w Częstochowie

Tadeusz Iwanicki
Drużyna CZTCiM<br /><br /><br /><br /><br /><br />
Drużyna CZTCiM (Z archiwum Marka Formickiego)
Ogromne ilości zdjęć, książek, filmów wideo i DVD – w sumie tysiące różnego rodzaju materiałów. Z Markiem Formickim, kibicem Włókniarza, żużlowym pasjonatem, który zgromadził przepastne archiwum rozmawiamy o początkach żużla w Częstochowie.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Tadeusz Iwanicki: Mamy połowę 1946 r., tereny na których obecnie znajduje się Cepelia i hotel Mercure. To tam miała początek historia, nie Włókniarza, ale żużla w Częstochowie… Marek Formicki: – Dokładnie tak. Właśnie wtedy zorganizowano Dzień Sportu, w ramach którego miały się odbyć m.in. zawody kolarskie i motocyklowe. Powiedzmy, prowizoryczny stadionz bieżnią, prawdopodobnie wysypaną żużlem, znajdował się w okolicach III Alei. Imprezę przyszła obejrzeć cała masa kibiców, ponoć około trzech tysięcy, tymczasem okazało się, że kolarze zabłądzili na trasie etapu i nie dotarli na miejsce. Aby dać satysfakcję zebranemu tłumowi zorganizowano wyścigi na motocyklach o pojemności 200 ccm na dystansie 10 okrążeń. To nie były pokazowe jazdy. Odbyły się dwa półfinały, w których zwyciężali Waldemar Miechowski i Stefan Seifert, a na koniec finał wygrany po efektownej jeździe przez Miechowskiego. Zwycięzca 10 okrążeń 500-metrowego toru pokonał w czasie 5 min i 4 s, co na owe czasy było dużym wyczynem. Miechowski, późniejsza gwiazda Włókniarza, miał wtedy zaledwie 17 lat. Urzekł publiczność efektownym stylem jazdy, ale sędziowie zastanawiali się, czy uznać jego wynik, ponieważ podpierał się nogą. W końcu je uznano, a Miechowskiego określono z czasem zwycięzcą pierwszych, historycznych żużlowych zawodów w Częstochowie.Co było potem? Mniej więcej rok później, 6 lipca 1947 r. Częstochowskie Towarzystwo Cyklistów i Motocyklistów na tym samym stadionie zorganizowało pierwsze ogólnopolskie zawody. Na starcie stanęło ponad 40 zawodników z różnych stron Polski: Łodzi, Katowic, Bielska-Białej, Rybnika, a wśród nich 11 reprezentantów CzTCiM. Wtedy rywalizowano w czterech klasach motocykli, a zwycięzcami zostali: Hynek z Pogoni Katowice, Miechowski i Więcek z OSK Łódź. Najlepszy zawodnik pokonał okrążenie z prędkością 49,7 km/h.W kolejnych latach sport żużlowy w Polsce zaczął rozkwitać. Rzeczywiście klubów było aż tak dużo? Już w 1948 r. Polski Związek Motorowy zdecydował o utworzeniu żużlowej ligi. Miało w niej rywalizować 9 zespołów, ale do eliminacji zgłosiło się aż 16, wśród których było także reprezentowane przez Waldemara Miechowskiego, Mariana Kaznowskiego i rezerwowego Leonarda Ciurzyńskiego Częstochowskie Towarzystwo Cyklistów i Motocyklistów. Chętnych do ścigania było wówczas więcej, ale Bogdan Laskowski i Władysław Blachowski nie jeździli, ponieważ nie było motocykli. Eliminacje odbyły się na torach Łodzi, Pucku i Grudziądzu. 25 kwietnia w Łodzi Miechowski zajął drugie miejsce w kategorii 250 ccm i siódme w klasyfikacji ogólnej. 2 maja, w Pucku Ciurzyński był czwarty w kategorii 250 ccm. Pechowo ścigał się Grudziądzu Kaznowski, który na skutek defektu swojej jawy zajął dalsze miejsce.

Zamiast jednej ligi powstały wówczas dwie, CzTCiM został zakwalifikowany do II, a rozgrywki ruszyły jeszcze w 1948 r. Obok naszych żużlowców w tej II lidze jeździły wówczas Polonia Bytom, RKM Rybnik, Polonia Bydgoszcz, Pogoń Katowice, Legia Warszawa, Lechia Poznań oraz Unia Poznań. Częstochowianie okazali się najlepsi w tej stawce i rok później wywalczyli awans do I ligi.

To były czasy czterech muszkieterów… 

Rzeczywiście, tak mówiło się o czwórce: Kaznowski, Miechowski, Laskowski i Władysław Szulczewski, którzy imponowali jazdą w tamtych czasach. Mimo braków w sprzęcie jeździli widowisko i skutecznie.

Do I ligi awansowała 1949 r. drużyna CzTCiM, ale rok później w Częstochowie mieliśmy już Włókniarza. 

W 1950 r. Częstochowskie Towarzystwo Cyklistów i Motocyklistów przystąpiło do Zrzeszenia Sportowego Włókniarz i od tej chwili można mówić o istnieniu klubu żużlowego. Warto więc zapamiętać, że początki sportu żużlowego w Częstochowie to rok 1946, a Włókniarza 1950. To dwie bardzo ważne daty związane z naszą dyscypliną.

Czy na punkcie wyścigów motocyklowych, a potem żużla, w Częstochowie od początku było takie szaleństwo? 

Widok motocykla siłą rzeczy przyciągał w tamtych czasach oko, a co dopiero wyścigi. Walka na torze, emocje – to była absolutna nowość. Gdy w 47′ roku do Częstochowy przyjechało tych 40 ekip to było już wielkie wydarzenie, widowisko. Grupa pasjonatów bardzo szybko się rozrastała, przybywało też zawodników, którzy wyrabiali licencje PZMot i legalnie się ścigali. Tak było nie tylko w Częstochowie, ale praktycznie w całym kraju.

U nas ścigano się najpierw w III Alei, a w latach 50. rozpoczęła się budowa stadionu – w szczerym polu, na Zawodziu. Na jeden rok – 1951 – żużlowcy przenieśli się na Victorię. Takie były początki żużla w Częstochowie.

A jak to wyglądało w kraju? 

Motocyklowe wyścigi odbywały się już przed wojną, rozgrywane były nawet nieoficjalne mistrzostwa Polski. Trudno powiedzieć, że to był żużel, bardziej long track. W latach 30. znanym zawodnikiem był Rudolf Bruzauer z Wrocławia, a wówczas niemieckiego Breslau. Ścigano się w Ostrowie WielkopolskimRudzie Śląskiej i innych miastach. Krótko po wojnie klubów było całe mnóstwo, istniało bodajże 30 sekcji. Tylko w Warszawie były trzy: Legia, Skra i Ogniwo. Silnym ośrodkiem był Poznań, żużel był w Gdańsku, Nowej Hucie. Z czasem zawodnicy zaczęli się przenosić. Tak było również w przypadku Włókniarza.

Kolebką żużla była generalnie Australia, a pomysłodawcą Joe Hoskins, kioskarz i sprzedawca biletów na zwody bokserskie a później listonosz. To on w 1923 r. zorganizował pierwsze zawody na zamkniętym torze, które odbyły się w ramach wystawy kwiatowej. Z Australii za sprawą Hoskinsa żużel trafił do Anglii, a z Anglii do Polski. Pierwsze oficjalne Mistrzostwa Świata miały miejsce w 1936 r., a na londyńskim Wembley zwyciężył Australijczyk Lionel Van Praag.

Od dziesięcioleci częstochowski żużel kojarzony jest Zawodziem. Czy tylko ze względu na stadion? 

Myślę, że miał w tym swój udział Zygmunt Sokolnicki. Mechanik właśnie z Zawodzia, konkretnie z ul. Wesołej, gdzie w jego warsztacie przez lata przygotowywano motocykle do żużla. Można powiedzieć, że to było kultowe miejsce, budynek przy Wesołej stoi do dzisiaj. Lokalizacja stadionu oczywiście również zrobiła swoje.

Pierwsze spektakularne sukcesy Włókniarza przyszły pod koniec lat 50. Częstochowianie w 1959 r. zdobyli pierwszy tytuł Drużynowych Mistrzów Polski, Stefan Kwoczała sięgnął po złoto indywidualnie, a potem nastąpił kryzys. I nie był to przypadek… 

Rok 1959 rzeczywiście był dla Włókniarza wspaniały. Zakończył się również sukcesem Stefana Kwoczały, który rok później został wysłany przez Polski Związek Motorowy na staż na Wyspy Brytyjskie. Kwoczała zasilił zespół Leicester Hunters i był drugim zawodnikiem po Ken’ie McKinley’u ze średnią 8,68. Był bardzo lubiany przez tamtejszych kibiców, zwłaszcza za ofensywny styl jazdy. Tory angielskie były krótkie i dziurawe, jak to się mówi, techniczne. Kwoczała świetnie sobie radził w takich warunkach. Tamtejsi kibice zapamiętali go również z tego, że po zakończonym wyścigu ściągał kask i pokazywał twarz. Ten nawyk go później zgubił. Po powrocie do Polski w 1961 r. wystąpił w eliminacjach mistrzostw Polski na torze Wandy Nowa Huta. Wtedy ściągnął kask w trakcie przerwanego wyścigu, rozpędzony kolega z Bydgoszczy nie wyhamował i uderzył w Stefana. Nasz mistrz doznał wtedy ciężkiego urazu głowy. Przeszedł w Krakowie operację trepanacji czaszki, lekarze ledwo go uratowali. Do żużla wrócił, ale już w roli trenera. Pracował m.in. w Łodzi. Przed wypadkiem zajął jeszcze siódme miejsce w finale MŚ na Wembley. To był niesamowity wynik. Poprawiony dopiero w 1966 r. przez Worynę i Jancarza.

Datami i nazwiskami sypiesz jak z rękawa. Skąd masz tak szczegółową wiedzę o początkach Włókniarza? Nie wszystko da się przecież wyczytać, wyszperać w czytelniach. 

Przeprowadziłem wiele rozmów z zawodnikami, ludźmi przez lata związanymi z Włókniarzem. Sporo dowiedziałem się również od mojego dziadka, który pasjonował się żużlem. Był takim zapaleńcem, że potrafił wsiąść na rower i jechać na zawody do Rawicza. W piątek, żeby zdążyć na mecz na niedzielę… Nie było go stać na bilet kolejowy, więc radził sobie jak mógł. Jego idolem był właśnie Kwoczała. Opowiadał mi o tym, że Stefan miał znakomity refleks i świetnie panował nad motocyklem. Roczny staż w Anglii na pewno mu dużo pomógł. Kwoczała był wychowankiem Włókniarza, tak jak większość zawodników, którzy jeździli w tamtych czasach. Wyjątkiem był Rurarz. Pan Stanisław w 54′ roku przyszedł ze Śląska Świętochłowice, a był zawodnikiem Stali Gorzów. Ta dwójka, Kacperak, Jałowiecki, Chwilczyński, Kuciak tworzyli złotą drużynę z ’59 roku.

Twoja wiedza i Włókniarzu i żużlu to także przepastne domowe archiwum… 

Przed lata zebrałem mnóstwo różnych rzeczy. Mam plastron z lat 60., w którym prawdopodobnie startował Bronisław Idzikowski, ogromne ilości zdjęć, książek, filmów na kasetach wideo. Tych ostatnich uzbierało się ponad dwa tysiące, do tego 1000 płyt DVD z meczami i dwa twarde dyski

Od kiedy podróżujesz za Włókniarzem i żużlem? 

Ponad 40 lat. Bywało, że w jednym sezonie oglądałem na żywo ponad 60 imprez. W 2015 r., kiedy Włókniarza nie było w żadnej z lig, byłem na 46 imprezach…

Podróżujesz, fotografujesz, filmujesz…

Więcej czasu poświęcam filowaniu. Żywy obraz lepiej przekazuje barwne żużlowe widowisko. Myślę, że przez lata udało mi się stworzyć imponujące archiwum Włókniarza. Nie tylko Włókniarza, bo utrwalam też pamięć o zawodnikach z innych klubów. Z wieloma z nich jestem w kontakcie, można nawet powiedzieć o bliskich znajomościach. Wymienię tylko Zenona Plecha, Józefa Jarmułę, Eugeniusza Błaszaka, Pawła Waloszka czy Marka Cieślaka. Ostatnio coraz częściej dzielę się wiedzą o żużlu udostępniając materiały archiwalne do telewizji i prasy. Miałem też cykl audycji o historii Włókniarza w Radiu Fiat, współpracuję z Tomaszem Lorkiem. Cieszę się z tego, że mogę się dzielić swoją pasją.

 

Cały tekst: http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/1,150461,20597950,od-cztcim-do-wlokniarza-70-lat-czarnego-sportu-w-czestochowie.html#ixzz4IoDTvzJG

 

zaproszenie żużel

Koledzy i Koleżanki, Motocykliści !

Nasze Stowarzyszenie zostało zaproszone przez Muzeum Częstochowskie do współpracy przy realizacji niezwykle ważnej dla częstochowskiego środowiska motocyklowego, a przede wszystkim sportowego – wystawy, poświęconej 70. leciu żużla w Częstochowie i jego pierwszych zawodników, zrzeszonych wówczas w Częstochowskim Towarzystwie Cyklistów i Motocyklistów, którego tradycję pielęgnujemy w naszym Stowarzyszeniu.

Dzięki naszemu wsparciu finansowemu, na wystawie pojawiły się pamiątki przeszłości oraz materiały reklamowe, baner uliczny i 2 tys. folderów informacyjnych.

 

Stowarzyszenie „Motocyklowy Zjazd Gwiaździsty do Częstochowy” pragnie serdecznie podziękować wszystkim, za wsparcie i wszelkie dobro, jakiego doświadczyliśmy
przy organizacji 10 kwietnia 2016 r, w niedzielę – przejazdu parady przez centrum miasta i uroczystej plenerowej Mszy Świętej na szczycie Jasnej Góry dla uczestników naszego Zjazdu – motocyklistów z całej Polski, którzy pomimo niepogody i chłodu, przybyli do Częstochowy i na Jasnogórskie Błonia.

Wyrażamy wdzięczność za przychylność dla ruchu motocyklowego, który reprezentujemy.

Polecamy również na pamiątkę naszego spotkania i zainaugurowania kolejnego polskiego sezonu motocyklowego, symboliczny znaczek zjazdowy – w świecie motocyklowym  tzw. „blachę”, upamiętniającą Motocyklowy Zjazd Gwiaździsty do Częstochowy w 2016 roku.

20160414_131813_001
Zarząd Stowarzyszenia

— „blachę” zjazdową możecie kupić dzwoniąc pod nr tel. 600 046 111

 

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /homepages/45/d340442430/htdocs/moto_zjazd/wp-content/themes/platformpro/header.php:14) in /homepages/45/d340442430/htdocs/moto_zjazd/wp-content/themes/platformpro/set.php on line 1